Skrajne opinie w sprawie programu refundacji in vitro. Donald Tusk zapowiedział, że państwo będzie zwracać parom część kosztów terapii bezpłodności. Program ma ruszyć w połowie przyszłego roku. Nie wszystkim się podoba.
Według Donalda Tuska, program między innymi zagwarantuje bezpieczeństwo osobom, które wezmą udział w terapii i ostatecznie określi, co stanie się z niewykorzystanymi zarodkami. Polityków opozycji zapewnienia premiera jednak nie przekonują.
- Zarodki będą zamrożone - zauważył poseł Prawa i Sprawiedliwości Leszek Dobrzyński. - Czy możemy tu mówić o jakimkolwiek bezpieczeństwie?
Magdalena Kochan z Platformy Obywatelskiej uważa, że to same pary powinny decydować czy metoda "in vitro" jest humanitarna. - Powinno się to zostawić sumieniu osób zdeterminowanych - powiedziała Kochan.
Tymczasem Grzegorz Napieralski z Sojuszu Lewicy Demokratycznej skrytykował pomysł Platformy. Według niego, program to próba zbicia kapitału politycznego. - In vitro pojawia się wtedy, kiedy PO spadają notowania - stwierdził Napieralski.
Pierwszy etap programu będzie kosztował 50 milionów złotych.
- Zarodki będą zamrożone - zauważył poseł Prawa i Sprawiedliwości Leszek Dobrzyński. - Czy możemy tu mówić o jakimkolwiek bezpieczeństwie?
Magdalena Kochan z Platformy Obywatelskiej uważa, że to same pary powinny decydować czy metoda "in vitro" jest humanitarna. - Powinno się to zostawić sumieniu osób zdeterminowanych - powiedziała Kochan.
Tymczasem Grzegorz Napieralski z Sojuszu Lewicy Demokratycznej skrytykował pomysł Platformy. Według niego, program to próba zbicia kapitału politycznego. - In vitro pojawia się wtedy, kiedy PO spadają notowania - stwierdził Napieralski.
Pierwszy etap programu będzie kosztował 50 milionów złotych.

Radio Szczecin