Georg Büchner był holowany z Rostocku do Kłajpedy na Litwie, gdzie czekało go złomowanie. Nie dotarł. Z niewyjaśnionych przyczyn poszedł na dno. Na pokładzie nie było nikogo.
Przyczyna zatonięcia nie jest jeszcze znana. Urząd Morski w Gdyni czeka na raport kapitana holownika. Komunikat o tonącej jednostce do służb morskich dotarł w czwartek późnym wieczorem. Georg Büchner poszedł na dno na wysokości latarni Rozewie, w okolicach Władysławowa.
Dokładne położenie wraku ustalą specjaliści. Pomogą zdjęcia, wykonane z pokładu śmigłowca wysłanego w rejon zatonięcia statku. Następny krok to ustalenie, czy leżący na dnie kadłub nie będzie zagrażał innym pływającym na tej trasie jednostkom. Jeśli tak, armator będzie musiał wydobyć wrak na powierzchnię i odholować na złomowisko.
Dokładne położenie wraku ustalą specjaliści. Pomogą zdjęcia, wykonane z pokładu śmigłowca wysłanego w rejon zatonięcia statku. Następny krok to ustalenie, czy leżący na dnie kadłub nie będzie zagrażał innym pływającym na tej trasie jednostkom. Jeśli tak, armator będzie musiał wydobyć wrak na powierzchnię i odholować na złomowisko.

Radio Szczecin