Znieważenie funkcjonariusza publicznego oraz naruszenie jego nietykalności cielesnej w czasie pełnienia obowiązków - takie zarzuty usłyszał mężczyzna, który rzucił tortem w sędzię prowadzącą sprawę Czesława Kiszczaka. Do zdarzenia doszło w środę w Warszawie.
W piątek policja z Będzina przesłuchała Zygmunta Miernika. On sam mówił w TVN24, że ani nie potwierdza, ani nie zaprzecza, że doszło do takiego incydentu.
- Faktem jest, że trzymałem tort w ręce, ale czy rzuciłem nim w sędzię? Nie ma na to żadnych dokumentów - stwierdził Miernik.
Mężczyźnie grozi kara do trzech lat więzienia.
- Faktem jest, że trzymałem tort w ręce, ale czy rzuciłem nim w sędzię? Nie ma na to żadnych dokumentów - stwierdził Miernik.
Mężczyźnie grozi kara do trzech lat więzienia.

Radio Szczecin