Afgańscy talibowie zaatakowali międzynarodowe lotnisko w Kabulu. Według tamtejszej policji, zginęło siedmiu napastników. Wśród nich byli zamachowcy-samobójcy. Dwóch wysadziło się w powietrze.
Terroryści chcieli też wysadzić wypełnioną materiałami wybuchowymi furgonetkę. Wcześniej zniszczyli ją afgańscy policjanci. Do zdarzenia doszło około 1 w nocy czasu polskiego. Kanonada na lotnisku w stolicy Afganistanu trwała kilkadziesiąt minut.
Do zamachu przyznali się talibowie. Jak określili w oświadczeniu, zaatakowali w ramach "wiosennej ofensywy".
Teraz w Kabulu służy m.in. pluton żołnierzy 12 Brygady Zmechanizowanej ze Szczecina. - To 30-osobowa ekipa, która ochrania polskiego przedstawiciela przy dowództwie ISAF - mówi gen. brygady Andrzej Tuz.
Nikt z Polaków nie ucierpiał.
Do zamachu przyznali się talibowie. Jak określili w oświadczeniu, zaatakowali w ramach "wiosennej ofensywy".
Teraz w Kabulu służy m.in. pluton żołnierzy 12 Brygady Zmechanizowanej ze Szczecina. - To 30-osobowa ekipa, która ochrania polskiego przedstawiciela przy dowództwie ISAF - mówi gen. brygady Andrzej Tuz.
Nikt z Polaków nie ucierpiał.

Radio Szczecin