Drużyna Chicago Blackhawks wygrała w szóstym meczu finału ligi NHL z Boston Bruins 3:2 i tym samym zgarnęła najcenniejsze na świecie trofeum w hokeju klubowym.
O zwycięstwie drużyny zdecydowało kapitalne 17 sekund gry w samej końcówce spotkania. W tak krótkim czasie strzeliła ona dwie bramki, dzięki którym piąty raz w historii klubu wywalczyła Puchar Stanleya.
- To najlepszy rok w moim życiu, bo zaczęliśmy ten sezon świetnie, od serii zwycięstw. Potem pojawiła się presja, ale ostatnie dwie minuty tego meczu spełniły nasze marzenia. To coś niesamowitego - podsumował jeden z czołowych zawodników Blackhawks, Patrick Kane.
Sukces amerykańskich hokeistów ma także polski akcent. Masażystą Blackhawks już od 20 lat jest nasz rodak - Paweł Pryliński.
- To najlepszy rok w moim życiu, bo zaczęliśmy ten sezon świetnie, od serii zwycięstw. Potem pojawiła się presja, ale ostatnie dwie minuty tego meczu spełniły nasze marzenia. To coś niesamowitego - podsumował jeden z czołowych zawodników Blackhawks, Patrick Kane.
Sukces amerykańskich hokeistów ma także polski akcent. Masażystą Blackhawks już od 20 lat jest nasz rodak - Paweł Pryliński.

Radio Szczecin