To wyniki analizy śledczych, które przedstawił szef wojskowej prokuratury podczas konferencji prasowej.
Pułkownik Ireneusz Szeląg podkreślił, że ostatnie ekspertyzy nie miały odpowiedzieć na pytanie czy na pokładzie maszyny doszło do eksplozji.
- Już 30 października podkreślaliśmy, że sprawozdanie z tych badań nie będzie opinią w tym zakresie. Jest ono jedynie sprawozdaniem z badań dostarczonych próbek - powiedział Szeląg.
Podkreślił, że żadna z próbek nie zawierała substancji wybuchowych. Dodał jednak, że część materiałów mogła wskazywać na ich obecność. Były to leki pasażerów rządowego samolotu.
- W ujawnionym w miejscu składowania szczątków samolotu biegli stwierdzili obecność nitrogliceryny. Stwierdzili to w pojemniku z napisem nitromin. To lek na serce dostępny w Polsce, którego składnikiem jest nitrogliceryna - tłumaczył Szeląg.
Śledczy podkreślili, że próbki to tylko część dowodów. W poszukiwaniu materiałów wybuchowych zbadali również m.in. fragmenty brzozy, z którą 10 kwietnia 2010 r. zderzył się samolot z Prezydentem RP i polską delegacją.
- Już 30 października podkreślaliśmy, że sprawozdanie z tych badań nie będzie opinią w tym zakresie. Jest ono jedynie sprawozdaniem z badań dostarczonych próbek - powiedział Szeląg.
Podkreślił, że żadna z próbek nie zawierała substancji wybuchowych. Dodał jednak, że część materiałów mogła wskazywać na ich obecność. Były to leki pasażerów rządowego samolotu.
- W ujawnionym w miejscu składowania szczątków samolotu biegli stwierdzili obecność nitrogliceryny. Stwierdzili to w pojemniku z napisem nitromin. To lek na serce dostępny w Polsce, którego składnikiem jest nitrogliceryna - tłumaczył Szeląg.
Śledczy podkreślili, że próbki to tylko część dowodów. W poszukiwaniu materiałów wybuchowych zbadali również m.in. fragmenty brzozy, z którą 10 kwietnia 2010 r. zderzył się samolot z Prezydentem RP i polską delegacją.

Radio Szczecin