19 strażaków nie żyje. Zginęli podczas gaszenia pożaru, który wybuch w lasach środkowej Arizony. Tak ogromnej tragedii w Stanach Zjednoczonych nie było od 1933 roku, kiedy to w pożarach Kalifornii zginęło 25 ratowników.
Do gaszenia pożaru lasu skierowano 200 strażaków ze specjalistycznej jednostki, byli oni przeszkoleni do wykonywania najtrudniejszych i najcięższych zadań. Według wstępnych ustaleń ogień odciął im drogę powrotu.
"Byli bohaterami, codziennie narażali swoje życie" - napisał w specjalnym oświadczeniu prezydent Barack Obama.
Tragedia rozegrała się w środkowej części stanu Arizona. Strażacy mieli wykopać specjalny rów, który miał powstrzymać żywioł i stworzyć dla ratowników drogę ucieczki z miejsca zagrożenia. Niestety w praktyce strefa bezpieczeństwa była zbyt mała, a cytowany przez media przedstawiciel lokalnej straży pożarnej powiedział, że ogień po prostu zabrał starających się zatrzymać go strażaków. W tym regionie Stanów Zjednoczonych temperatura jest rekordowo wysoka. Najgorsza sytuacja jest właśnie w Arizonie, Nevadzie i Kalifornii, słupek rtęci pokazuje nawet 50 stopni Celsjusza.
"Byli bohaterami, codziennie narażali swoje życie" - napisał w specjalnym oświadczeniu prezydent Barack Obama.
Tragedia rozegrała się w środkowej części stanu Arizona. Strażacy mieli wykopać specjalny rów, który miał powstrzymać żywioł i stworzyć dla ratowników drogę ucieczki z miejsca zagrożenia. Niestety w praktyce strefa bezpieczeństwa była zbyt mała, a cytowany przez media przedstawiciel lokalnej straży pożarnej powiedział, że ogień po prostu zabrał starających się zatrzymać go strażaków. W tym regionie Stanów Zjednoczonych temperatura jest rekordowo wysoka. Najgorsza sytuacja jest właśnie w Arizonie, Nevadzie i Kalifornii, słupek rtęci pokazuje nawet 50 stopni Celsjusza.

Radio Szczecin