Decyzja o ewentualnym zawieszeniu trzech posłów Platformy dopiero w sierpniu. Jarosław Gowin, John Godson i Jacek Żalek wbrew partyjnej dyscyplinie wstrzymali się od głosu podczas piątkowego głosowania w Sejmie, dotyczącego zawieszenia progu ostrożnościowego.
O wstrzymanie kar za tę niesubordynację zaapelował do szefa klubu premier Donald Tusk. To dlatego, że nie chce utrudniać Gowinowi kampanii przed wyborami na szefa partii. Rafał Grupiński przychylił się do prośby.
- Dwóch posłów jest zaangażowanych w ten proces. Jarosław Gowin jako kandydat na przewodniczącego partii i Jacek Żalek jako jego mąż zaufania - powiedział Grupiński.
Premier uważa, że posłowie, którzy łamią partyjną dyscyplinę, powinni liczyć się ze skutkami swojego zachowania. Wśród członków Platformy pojawiły się też głosy, że trójkę posłów, którzy wstrzymali się dzisiaj od głosu, powinno się z partii wyrzucić.
- Dwóch posłów jest zaangażowanych w ten proces. Jarosław Gowin jako kandydat na przewodniczącego partii i Jacek Żalek jako jego mąż zaufania - powiedział Grupiński.
Premier uważa, że posłowie, którzy łamią partyjną dyscyplinę, powinni liczyć się ze skutkami swojego zachowania. Wśród członków Platformy pojawiły się też głosy, że trójkę posłów, którzy wstrzymali się dzisiaj od głosu, powinno się z partii wyrzucić.

Radio Szczecin