To była jedna z najbardziej bulwersujących spraw ostatnich lat w Stanach Zjednoczonych.
Amerykański sąd zakończył postępowanie wobec Ariela Castro. Zwyrodnialec przez ponad dekadę więził trzy młode kobiety, wielokrotnie je gwałcił, a z jedną z nich miał sześcioletnią córkę.
53-letni Castro uniknął kary śmierci tylko dlatego, że poszedł na ugodę z prokuraturą. Przyznał się on do wszystkich stawianych mu zarzutów, łacznie było ich 977. Resztę życia spędzi za kratkami bez możliwości wcześniejszego zwolnienia, symbolicznie otrzymał też tysiąc lat więzienia.
Sędzia prowadzący sprawę w końcowej mowie powiedział, że na ziemi nie ma miejsca dla takich ludzi, którzy w tak bestialski sposób przetrzymują innych. Castro z kolei prosił o wybaczenie, przeprosił także swoje ofiary, które więził i znęcał się nad nimi przez ponad dziesięć lat. Dzięki takiemu rozwiązaniu, wszystkie kobiety nie musiał przeżywać traumy związanej z zeznawaniem przed wymiarem sprawiedliwości. Z prawnego punktu widzenia to finał całej sprawy.
53-letni Castro uniknął kary śmierci tylko dlatego, że poszedł na ugodę z prokuraturą. Przyznał się on do wszystkich stawianych mu zarzutów, łacznie było ich 977. Resztę życia spędzi za kratkami bez możliwości wcześniejszego zwolnienia, symbolicznie otrzymał też tysiąc lat więzienia.
Sędzia prowadzący sprawę w końcowej mowie powiedział, że na ziemi nie ma miejsca dla takich ludzi, którzy w tak bestialski sposób przetrzymują innych. Castro z kolei prosił o wybaczenie, przeprosił także swoje ofiary, które więził i znęcał się nad nimi przez ponad dziesięć lat. Dzięki takiemu rozwiązaniu, wszystkie kobiety nie musiał przeżywać traumy związanej z zeznawaniem przed wymiarem sprawiedliwości. Z prawnego punktu widzenia to finał całej sprawy.

Radio Szczecin