Amerykańskie samoloty pojawiły się nad spornymi obszarami Morza Południowochińskiego - donosi telewizja CNN. Równocześnie Waszyngton zdecydował o zamknięciu 22 placówek dyplomatycznych w krajach Bliskiego Wschodu, a także w Afryce do 10 sierpnia.
Rząd amerykański apeluje również do swoich obywateli, aby do końca sierpnia nie wybierali się w tamte strony świata. Wszystko w trosce o bezpieczeństwo pracowników konsularnych i samych Amerykanów.
Najprawdopodobniej jest to reakcja na przechwyconą przez wywiad wiadomość, jaką przekazali sobie najwyżsi rangą dowódcy Al-Kaidy. Na prośbę białego Domu CNN nie ujawnia jej treści. Prezydent Barack Obama zaapelował do mediów, aby ze względu na zagrożenia z tym związane, nie publikowały one szczegółowych informacji i tylko ograniczały się do komunikatów związanych z ostrzeżeniami. Władze oceniają, że najgorsza sytuacja panuje w Jemenie, gdzie do ochrony ambasad koalicji desygnowano dodatkowe siły.
Nieoficjalnie mówi się, że terroryści planują zamachy na amerykańskie ambasady na Bliskim Wschodzie.
Samoloty USA poleciały nad Morze Południowochińskie na prośbę Filipin, które są strategicznym sojusznikiem Amerykanów - informuje Biały Dom.
Spór o Morze Południowochińskie prowadzą: Chiny, Filipiny, Malezja, Wietnam, Tajwan i Brunei. Co jakiś czas dochodzi do ostrych kryzysów, ponieważ kraje te regularnie wysyłają swoje statki, by zamanifestować swoje prawo do tych obszarów.
Eksperci podkreślają, że morze jest zasobne w surowce naturalne, a chęć do ich eksploatacji może doprowadzić do wybuchu konfliktu zbrojnego na wielką skalę, w którym musiałyby interweniować także Stany Zjednoczone.
Najprawdopodobniej jest to reakcja na przechwyconą przez wywiad wiadomość, jaką przekazali sobie najwyżsi rangą dowódcy Al-Kaidy. Na prośbę białego Domu CNN nie ujawnia jej treści. Prezydent Barack Obama zaapelował do mediów, aby ze względu na zagrożenia z tym związane, nie publikowały one szczegółowych informacji i tylko ograniczały się do komunikatów związanych z ostrzeżeniami. Władze oceniają, że najgorsza sytuacja panuje w Jemenie, gdzie do ochrony ambasad koalicji desygnowano dodatkowe siły.
Nieoficjalnie mówi się, że terroryści planują zamachy na amerykańskie ambasady na Bliskim Wschodzie.
Samoloty USA poleciały nad Morze Południowochińskie na prośbę Filipin, które są strategicznym sojusznikiem Amerykanów - informuje Biały Dom.
Spór o Morze Południowochińskie prowadzą: Chiny, Filipiny, Malezja, Wietnam, Tajwan i Brunei. Co jakiś czas dochodzi do ostrych kryzysów, ponieważ kraje te regularnie wysyłają swoje statki, by zamanifestować swoje prawo do tych obszarów.
Eksperci podkreślają, że morze jest zasobne w surowce naturalne, a chęć do ich eksploatacji może doprowadzić do wybuchu konfliktu zbrojnego na wielką skalę, w którym musiałyby interweniować także Stany Zjednoczone.

Radio Szczecin