Od rana wznowiono poszukiwania chłopca, który zaginął we wtorek podczas kąpieli w Warcie. Jego dwie siostry i brat utonęli.
Do tragedii doszło na dzikim kąpielisku w okolicy Działoszyna w województwie łódzkim.
Dzieci były pod opieką matki. Kobieta była trzeźwa. W pewnym momencie cała czwórka zniknęła pod wodą. Chłopca i dziewczynkę wyciągnęli strażacy. Mimo reanimacji nie udało się ich uratować. Trzecie dziecko po kilku godzinach ratownicy wypatrzyli ze śmigłowca. 11-latka jednak także zmarła. Czwartego dziecka - 14-letniego chłopca na razie nie udało się odnaleźć. Szukano go we wtorek do zmroku. W środę od rana ratownicy, policjanci i strażacy wznowili poszukiwania. 36-letnia matka jest w szoku.
Specjaliści zwracają uwagę, że to w rzekach dochodzi do większości utonięć.
Dzieci były pod opieką matki. Kobieta była trzeźwa. W pewnym momencie cała czwórka zniknęła pod wodą. Chłopca i dziewczynkę wyciągnęli strażacy. Mimo reanimacji nie udało się ich uratować. Trzecie dziecko po kilku godzinach ratownicy wypatrzyli ze śmigłowca. 11-latka jednak także zmarła. Czwartego dziecka - 14-letniego chłopca na razie nie udało się odnaleźć. Szukano go we wtorek do zmroku. W środę od rana ratownicy, policjanci i strażacy wznowili poszukiwania. 36-letnia matka jest w szoku.
Specjaliści zwracają uwagę, że to w rzekach dochodzi do większości utonięć.

Radio Szczecin