Amerykański sierżant Robert Bales zasiądzie w poniedziałek na ławie oskarżonych za ubiegłoroczną masakrę w Afganistanie. Szesnaście ofiar śmiertelnych wśród cywilów to szesnaście zabójstw z premedytacją - twierdzą oskarżyciele.
Sąd zdecyduje, czy sierżant Robert Bales dostanie wyrok dożywotniego więzienia bez możliwości wcześniejszego zwolnienia warunkowego. Były wojskowy przyznał się do winy, dlatego uniknie kary śmierci.
Bales przyznał się do 30 stawianych mu zarzutów, w tym 16 morderstw popełnionych z zimną krwią. Nie wyjaśnił jednak, dlaczego to zrobił.
Do tragedii doszło w zeszłym roku na południu Afganistanu. Sierżant samowolnie opuścił swój posterunek i w dwóch pobliskich wioskach dokonał masakry. Z tego powodu stosunki pomiędzy wojskami amerykańskimi a afgańskimi były napięte.
Adwokaci Balesa sugerowali, że sierżant nie powinien być wysyłany do Afganistanu, gdyż cierpiał na pourazowy stres, którego doznał podczas poprzedniej misji w Iraku.
Bales przyznał się do 30 stawianych mu zarzutów, w tym 16 morderstw popełnionych z zimną krwią. Nie wyjaśnił jednak, dlaczego to zrobił.
Do tragedii doszło w zeszłym roku na południu Afganistanu. Sierżant samowolnie opuścił swój posterunek i w dwóch pobliskich wioskach dokonał masakry. Z tego powodu stosunki pomiędzy wojskami amerykańskimi a afgańskimi były napięte.
Adwokaci Balesa sugerowali, że sierżant nie powinien być wysyłany do Afganistanu, gdyż cierpiał na pourazowy stres, którego doznał podczas poprzedniej misji w Iraku.

Radio Szczecin