Stan wyjątkowy w Kalifornii - w okolicy San Francisco szaleje potężny pożar. Część mieszkańców została już ewakuowana. Ogień zagraża ponad czterem tysiącom domów, parkowi narodowemu Yosemite, ujęciu wody pitnej i liniom energetycznym.
Pożar ten urósł do gigantycznych wręcz rozmiarów i w tej chwili jest czternastym pod względem wielkości w nowożytnej historii Stanów Zjednoczonych. Nie wiadomo jeszcze jak powstał, to badają śledczy.
Ogień szaleje około 300 kilometrów od San Francisco, rozprzestrzenił się na pięćdziesięciu tysiącach hektarów. Miasto na razie nie jest bezpośrednio zagrożone. Na początku 3400 strażaków przy wsparciu helikopterów walczyło z żywiołem, teraz ta liczba wzrosła do ośmiu tysięcy. Starają się oni uratować przede wszystkim miejscowy park narodowy. Co najgorsze w jego okolicach znajduje się ujęcie wody pitnej które zaopatruje około 85 procent San Francisco.
Walkę utrudnia silnie wiejący wiatr, jego prędkość dochodzi do 75 kilometrów na godzinę, i upalna pogoda. Część mieszkańców okolicznych miejscowości, ze względów bezpieczeństwa, została ewakuowana. W wielu miejscach występują przerwy w dopływie energii elektrycznej.
Ogień szaleje około 300 kilometrów od San Francisco, rozprzestrzenił się na pięćdziesięciu tysiącach hektarów. Miasto na razie nie jest bezpośrednio zagrożone. Na początku 3400 strażaków przy wsparciu helikopterów walczyło z żywiołem, teraz ta liczba wzrosła do ośmiu tysięcy. Starają się oni uratować przede wszystkim miejscowy park narodowy. Co najgorsze w jego okolicach znajduje się ujęcie wody pitnej które zaopatruje około 85 procent San Francisco.
Walkę utrudnia silnie wiejący wiatr, jego prędkość dochodzi do 75 kilometrów na godzinę, i upalna pogoda. Część mieszkańców okolicznych miejscowości, ze względów bezpieczeństwa, została ewakuowana. W wielu miejscach występują przerwy w dopływie energii elektrycznej.

Radio Szczecin