Prezydent USA Barack Obama powiedział, że Ameryka jest gotowa do ataku na Syrię. Jeszcze nie wiadomo, kiedy dojdzie do interwencji. Obama chce najpierw uzyskać zgodę Kongresu Stanów Zjednoczonych.
Prezydent nie ma jednak wątpliwości, że to reżim Baszara al-Asada użył broni chemicznej przeciwko cywilom. Dowodzić temu mają m.in. informacje amerykańskiego wywiadu, nagrania wideo i zeznania świadków
- W szpitalach są ofiary tego ataku, widzimy okropne zdjęcia osób, które zginęły, kilkaset z nich to dzieci, dzieci, które zostały zagazowane na śmierć przez swój własny rząd - powiedział Obama.
Dodał, że nie zamierza wysyłać do Syrii oddziałów lądowych, a jedynie atakować z powietrza.
To nie dziwi Syryjczyka, który wykłada na Uniwersytecie Szczecińskim dr Fuada Jommy. - Po Afganistanie, Iraku ponieśli dużo strat materialnych i w armii, a poza tym nie mają takiego interesu. Syria nie jest bogatym krajem, nie ma tam za dużo złóż ropy - ocenia politolog.
Jeszcze przed wystąpieniem Obamy oświadczenie wydało syryjskie ministerstwo spraw zagranicznych. Resort poinformował, że oskarżenia USA są bezpodstawne i obrażają inteligencję ludzi.
Z misji w Syrii wrócili już inspektorzy ONZ, którzy prowadzą niezależne badania, sprawdzają, kto odpowiada za rozpylenie gazu na przedmieściach Damaszku niecałe dwa tygodnie temu. Ich stanowisko poznamy najwcześniej za 10 dni.
Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka podało wstępny bilans ataku. Według tej organizacji zginęło pół tysiąca osób. Z kolei w ocenie amerykańskiego wywiadu ofiar było trzy razy więcej, ponad 400 z nich to dzieci.
- W szpitalach są ofiary tego ataku, widzimy okropne zdjęcia osób, które zginęły, kilkaset z nich to dzieci, dzieci, które zostały zagazowane na śmierć przez swój własny rząd - powiedział Obama.
Dodał, że nie zamierza wysyłać do Syrii oddziałów lądowych, a jedynie atakować z powietrza.
To nie dziwi Syryjczyka, który wykłada na Uniwersytecie Szczecińskim dr Fuada Jommy. - Po Afganistanie, Iraku ponieśli dużo strat materialnych i w armii, a poza tym nie mają takiego interesu. Syria nie jest bogatym krajem, nie ma tam za dużo złóż ropy - ocenia politolog.
Jeszcze przed wystąpieniem Obamy oświadczenie wydało syryjskie ministerstwo spraw zagranicznych. Resort poinformował, że oskarżenia USA są bezpodstawne i obrażają inteligencję ludzi.
Z misji w Syrii wrócili już inspektorzy ONZ, którzy prowadzą niezależne badania, sprawdzają, kto odpowiada za rozpylenie gazu na przedmieściach Damaszku niecałe dwa tygodnie temu. Ich stanowisko poznamy najwcześniej za 10 dni.
Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka podało wstępny bilans ataku. Według tej organizacji zginęło pół tysiąca osób. Z kolei w ocenie amerykańskiego wywiadu ofiar było trzy razy więcej, ponad 400 z nich to dzieci.

Radio Szczecin