Najwcześniej 9 września amerykańska administracja podejmie decyzję o ewentualnej interwencji swoich wojsk w Syrii.
Barack Obama zwrócił się z prośbą do obu izb Kongresu o wydanie zgody na przeprowadzenie akcji wojskowej. Mają się one zająć tą sprawą dopiero w tym terminie.
- Uważam, że w przypadku użycia broni chemicznej musimy interweniować i przeciwdziałać dyktaturze tego kraju. Nie będzie to inwazja lądowa, nasze wojska nie postawią nogi w Syrii. Będzie ona ograniczona i krótkotrwała - mówił w specjalnym przemówieniu Barack Obama.
Prezydent zwrócił się do Kongresu Stanów Zjednoczonych o wyrażenie zgody na przeprowadzenie akcji zbrojnej przeciwko reżimowi w Syrii. Jest to odpowiedź USA na użycie przez prezydenta Asada broni chemicznej wobec własnych obywateli. Stany Zjednoczone mają na to dowody. W wyniku tego ataku zginęło ponad 1400 osób, w tym ponad 400 dzieci. Cała akcja zbrojna ma przede wszystkim za zadanie ostrzeżenie reżimu. Biały Dom zaznacza również, że takie działania Asada zagrażają także bezpieczeństwu USA.
Debata w Kongresie odbędzie się jednak dopiero 9 września. Wszystko wskazuje więc na to, że żadne wiążące decyzje przed tym terminem nie zostaną podjęte.
Do planowanej przez Amerykanów interwencji zbrojnej w Syrii nawiązał w niedzielę rano premier Donald Tusk, przemawiając podczas uroczystości związanych z 74. rocznicą wybuchu II wojny światowej na gdańskim Westerplatte.
- Świat stoi na krawędzi kolejnego konfliktu. Nikt z nas nie wie dzisiaj, jak dalej potoczą się losy tego wielkiego regionu szarpanego tragicznymi zdarzeniami od wielu lat, a szczególnie intensywnie w ostatnich miesiącach - zaznaczył premier.
Jak podkreślał szef rządu, reakcja świata jest zrozumiała po tym, jak w tym kraju użyto broni chemicznej przeciwko cywilom.
- Być może lada godzina, lada dzień rakiety spadną na Syrię. To reakcja na zbrodnię użycia broni chemicznej przeciwko cywilom. To reakcja zrozumiała i potrzebna - stwierdził Donald Tusk.
Wcześniej Polska potępiła atak chemiczny na ludność cywilną, ale premier zapowiedział, że Polska nie będzie uczestniczyła w żadnym typie interwencji w Syrii.
- Uważam, że w przypadku użycia broni chemicznej musimy interweniować i przeciwdziałać dyktaturze tego kraju. Nie będzie to inwazja lądowa, nasze wojska nie postawią nogi w Syrii. Będzie ona ograniczona i krótkotrwała - mówił w specjalnym przemówieniu Barack Obama.
Prezydent zwrócił się do Kongresu Stanów Zjednoczonych o wyrażenie zgody na przeprowadzenie akcji zbrojnej przeciwko reżimowi w Syrii. Jest to odpowiedź USA na użycie przez prezydenta Asada broni chemicznej wobec własnych obywateli. Stany Zjednoczone mają na to dowody. W wyniku tego ataku zginęło ponad 1400 osób, w tym ponad 400 dzieci. Cała akcja zbrojna ma przede wszystkim za zadanie ostrzeżenie reżimu. Biały Dom zaznacza również, że takie działania Asada zagrażają także bezpieczeństwu USA.
Debata w Kongresie odbędzie się jednak dopiero 9 września. Wszystko wskazuje więc na to, że żadne wiążące decyzje przed tym terminem nie zostaną podjęte.
Do planowanej przez Amerykanów interwencji zbrojnej w Syrii nawiązał w niedzielę rano premier Donald Tusk, przemawiając podczas uroczystości związanych z 74. rocznicą wybuchu II wojny światowej na gdańskim Westerplatte.
- Świat stoi na krawędzi kolejnego konfliktu. Nikt z nas nie wie dzisiaj, jak dalej potoczą się losy tego wielkiego regionu szarpanego tragicznymi zdarzeniami od wielu lat, a szczególnie intensywnie w ostatnich miesiącach - zaznaczył premier.
Jak podkreślał szef rządu, reakcja świata jest zrozumiała po tym, jak w tym kraju użyto broni chemicznej przeciwko cywilom.
- Być może lada godzina, lada dzień rakiety spadną na Syrię. To reakcja na zbrodnię użycia broni chemicznej przeciwko cywilom. To reakcja zrozumiała i potrzebna - stwierdził Donald Tusk.
Wcześniej Polska potępiła atak chemiczny na ludność cywilną, ale premier zapowiedział, że Polska nie będzie uczestniczyła w żadnym typie interwencji w Syrii.

Radio Szczecin