Amerykańska senacka komisja do spraw międzynarodowych zgodziła się na zbrojną interwencję w Syrii. Teraz decyzję w sprawie rezolucji musi wydać Senat, który zbierze się na początku przyszłego tygodnia.
Nie wiadomo jednak, jak potoczą się jej losy podczas głosowań obu izb. Według komentatorów amerykańskiej sceny politycznej, w Senacie - kontrolowanym przez demokratów - rezolucja powinna zostać zaaprobowana. Zagadką jest to, jak zachowa się Izba Reprezentantów zdominowana przez republikanów.
Rezolucję pozytywnie przegłosowano stosunkiem 10 do 7. Zakłada ona, że w Syrii nie będzie można przeprowadzić inwazji lądowej. - Trzeba pamiętać o tym, że nie chcemy rozpocząć regularnej wojny. To ma być ograniczona operacja i z tego powodu ryzyko niepowodzenia jest dużo mniejsze - powiedział w telewizji Fox News emerytowany generał wojska USA, Jack Keane.
Ostatnie sondaże, które prezentują amerykańskie media pokazują, że większość mieszkańców Stanów jest przeciwna akcji zbrojnej na Bliskim Wschodzie.
Interwencja amerykańska w Syrii ma być odpowiedzią na tamtejsze ataki z użyciem broni chemicznej, do których doszło kilkanaście dni temu. Politycy USA obwiniają za to reżim prezydenta Baszara-el-Asada.
Rezolucję pozytywnie przegłosowano stosunkiem 10 do 7. Zakłada ona, że w Syrii nie będzie można przeprowadzić inwazji lądowej. - Trzeba pamiętać o tym, że nie chcemy rozpocząć regularnej wojny. To ma być ograniczona operacja i z tego powodu ryzyko niepowodzenia jest dużo mniejsze - powiedział w telewizji Fox News emerytowany generał wojska USA, Jack Keane.
Ostatnie sondaże, które prezentują amerykańskie media pokazują, że większość mieszkańców Stanów jest przeciwna akcji zbrojnej na Bliskim Wschodzie.
Interwencja amerykańska w Syrii ma być odpowiedzią na tamtejsze ataki z użyciem broni chemicznej, do których doszło kilkanaście dni temu. Politycy USA obwiniają za to reżim prezydenta Baszara-el-Asada.

Radio Szczecin