Amerykański prezydent wciąż poważnie rozważa możliwość ataku zbrojnego przeciw Syrii - potwierdził to w wygłoszonym orędziu do narodu.
Barack Obama dodał jednak, że zabiegi dyplomatyczne mogą sprawić, że konflikt będzie można rozwiązać środkami pokojowymi.
Barack Obama w swoim orędziu podkreślał, że w interesie bezpieczeństwa narodowego USA stoi, aby zareagować na zaistniałą sytuację. Zdecydowanie tonował swoją wojenną retorykę w odniesieniu do słów sekretarza stanu Johna Kerry'ego, który powiedział, że interwencji zbrojnej może zapobiec tylko w sytuacji, kiedy Damaszek odda swoje arsenały broni chemicznej.
- Najważniejszym pytaniem, jakie musimy sobie postawić jako Stany Zjednoczone i międzynarodowa społeczność to, co w tym przypadku może zrobić. Reżim musi zaprzestać używania broni chemicznej, trzeba stawić temu czoła - mówił Barack Obama.
Przekonywał on po raz kolejny, że nie ma w planach ewentualnej inwazji lądowej i nie należy spodziewać się powtórki z Iranu czy Afganistanu.
Syria miałaby 15 dni na zadeklarowanie listy miejsc z bronią chemiczną. Rząd w Damaszku musiałby zezwolić na bezwarunkowy dostęp do wszystkich terenów, na których taki arsenał mógłby być przechowywany - to francuska propozycja do rezolucji ONZ w sprawie Syrii.
Rosja uznała ten projekt za niemożliwy do przyjęcia i wycofała się z dyskusji na ten temat na Radzie Bezpieczeństwa.
Barack Obama w swoim orędziu podkreślał, że w interesie bezpieczeństwa narodowego USA stoi, aby zareagować na zaistniałą sytuację. Zdecydowanie tonował swoją wojenną retorykę w odniesieniu do słów sekretarza stanu Johna Kerry'ego, który powiedział, że interwencji zbrojnej może zapobiec tylko w sytuacji, kiedy Damaszek odda swoje arsenały broni chemicznej.
- Najważniejszym pytaniem, jakie musimy sobie postawić jako Stany Zjednoczone i międzynarodowa społeczność to, co w tym przypadku może zrobić. Reżim musi zaprzestać używania broni chemicznej, trzeba stawić temu czoła - mówił Barack Obama.
Przekonywał on po raz kolejny, że nie ma w planach ewentualnej inwazji lądowej i nie należy spodziewać się powtórki z Iranu czy Afganistanu.
Syria miałaby 15 dni na zadeklarowanie listy miejsc z bronią chemiczną. Rząd w Damaszku musiałby zezwolić na bezwarunkowy dostęp do wszystkich terenów, na których taki arsenał mógłby być przechowywany - to francuska propozycja do rezolucji ONZ w sprawie Syrii.
Rosja uznała ten projekt za niemożliwy do przyjęcia i wycofała się z dyskusji na ten temat na Radzie Bezpieczeństwa.

Radio Szczecin