Ponad 20 tysięcy osób wzięło udział w manifestacjach związków zawodowych w Warszawie. W środę rozpoczęły się Ogólnopolskie Dni Protestu, a przed Sejmem stanęło związkowe miasteczko namiotowe.
Środa była też dniem tzw. protestu branżowego. Po zakończeniu ośmiu pikiet przed budynkami ministerstw: skarbu państwa, pracy i polityki społecznej, transportu, gospodarki, zdrowia, spraw wewnętrznych, rolnictwa i resortu sprawiedliwości, związkowcy przeszli przed budynek Sejmu, gdzie przemawiali liderzy trzech central związkowych.
- Panie premierze, data 11 września będzie się panu śniła po nocach, jako koszmar - mówił lider "Solidarności", Piotr Duda.
Przewodniczący NSZZ ostro skrytykował też nieobecność ministrów podczas pikiet przed resortami mówiąc, że pokazuje to butę, arogancję i hipokryzję władzy.
"Solidarność" chce zmian w prawie o referendach ogólnokrajowych, wycofania się rządu ze zmian w kodeksie pracy oraz podniesienia płacy minimalnej.
- Panie premierze, data 11 września będzie się panu śniła po nocach, jako koszmar - mówił lider "Solidarności", Piotr Duda.
Przewodniczący NSZZ ostro skrytykował też nieobecność ministrów podczas pikiet przed resortami mówiąc, że pokazuje to butę, arogancję i hipokryzję władzy.
"Solidarność" chce zmian w prawie o referendach ogólnokrajowych, wycofania się rządu ze zmian w kodeksie pracy oraz podniesienia płacy minimalnej.

Radio Szczecin