W ataku na przedmieściach Damaszku użyto sarinu, czyli silnie trującego środka bojowego - tak wynika z raportu inspektorów ONZ. W laboratorium w Hadze wciąż trwają badania próbek pobranych z miejsca ataku w Syrii.
Testy są prowadzone w specjalistycznym pomieszczeniu. Podczas otwierania pojemnika naukowcy używają detektorów, by mieć pewność, że nie zostaną narażeni na działanie niebezpiecznych składników gazu.
- Rolą inspektorów będzie sprawdzenie liczby pocisków artyleryjskich i tego, w jakim stopniu są one wypełnione niebezpiecznymi środkami. Katalogowanie będzie zależało od tego, w ilu miejscach znajdują się zbiorniki oraz ile ich jest. To może trwać miesiącami - mówi doktor Hugh Gregg, szef laboratorium Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej.
Według Ameryki, to siły rządu prezydenta Syrii Baszara al-Asada użyły gazu bojowego przeciwko cywilom. W ataku na przedmieściach Damaszku, do którego doszło kilka tygodni temu, zginęły setki osób.
Stany Zjednoczone i Rosja dogadały się i będą razem eliminować broń chemiczną, którą ma al-Asad. Według porozumienia, prezydent ma usunąć arsenał do połowy przyszłego roku. Jeśli tego nie zrobi, USA są gotowe zaatakować.
- Rolą inspektorów będzie sprawdzenie liczby pocisków artyleryjskich i tego, w jakim stopniu są one wypełnione niebezpiecznymi środkami. Katalogowanie będzie zależało od tego, w ilu miejscach znajdują się zbiorniki oraz ile ich jest. To może trwać miesiącami - mówi doktor Hugh Gregg, szef laboratorium Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej.
Według Ameryki, to siły rządu prezydenta Syrii Baszara al-Asada użyły gazu bojowego przeciwko cywilom. W ataku na przedmieściach Damaszku, do którego doszło kilka tygodni temu, zginęły setki osób.
Stany Zjednoczone i Rosja dogadały się i będą razem eliminować broń chemiczną, którą ma al-Asad. Według porozumienia, prezydent ma usunąć arsenał do połowy przyszłego roku. Jeśli tego nie zrobi, USA są gotowe zaatakować.

Radio Szczecin