Co najmniej 39 osób zginęło, a ponad 150 zostało rannych w ataku terrorystycznym w stolicy Kenii - Nairobi. Do zamachu przyznała się organizacja somalijskich islamistów Al-Szabab. Siły bezpieczeństwa na razie nie próbują odbić zakładników z rąk terrorystów, którzy zabarykadowali się w centrum handlowym.
Kerry poinformował również, że wśród ofiar zamachu w Nairobi nie ma Amerykanów. Wiadomo jednak, że obywatele Stanów zostali ranni. Potwierdzono też śmierć kobiety, która pracowała dla amerykańskiej agencji ds. międzynarodowego rozwoju.
"Ten tchórzliwy akt wrogości wobec niewinnych ludzi nawet na chwilę nie zatrzyma naszych stanowczych działań przeciwko światowemu terroryzmowi" - czytamy w specjalnym komunikacie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, która również wyraziła poparcie dla rządu w Kenii.
Zamach w Nairobi potępiły także władze Kanady, które potwierdziły, że w stolicy Kenii zginęło dwóch obywateli tego kraju, w tym dyplomata.

Radio Szczecin