Pracownicy gdańskiej stoczni rozpoczęli w czwartek strajk. Domagają się wypłaty zaległych wynagrodzeń.
Stoczniowcy do tej pory nie dostali pieniędzy, ponieważ konta stoczni są zablokowane. Zakład od dłuższego czasu stoi na krawędzi bankructwa, a pracownicy dostają wypłaty w ratach. Teraz nie dostali jednej z transz za sierpień.
Według nieoficjalnych informacji, Agencja Rozwoju Przemysłu, do której należy 25 procent akcji zakładu, już podjęła decyzję o odrzuceniu programu jej ratowania, co prawdopodobnie oznacza, że firma upadnie.
Większościowy właściciel - spółka z Ukrainy - domagał się od ARP 64 milionów złotych dla stoczni. Pieniędzy jednak nie dostanie. Gdański zakład od 2004 roku dostał od Skarbu Państwa 555 milionów złotych.
Według nieoficjalnych informacji, Agencja Rozwoju Przemysłu, do której należy 25 procent akcji zakładu, już podjęła decyzję o odrzuceniu programu jej ratowania, co prawdopodobnie oznacza, że firma upadnie.
Większościowy właściciel - spółka z Ukrainy - domagał się od ARP 64 milionów złotych dla stoczni. Pieniędzy jednak nie dostanie. Gdański zakład od 2004 roku dostał od Skarbu Państwa 555 milionów złotych.

Radio Szczecin