Premier Libii Ali Zajdan został porwany przez muzułmańskich rebeliantów. Uzbrojeni mężczyźni wyprowadzili go z hotelu w Trypolisie i wywieźli w nieznane miejsce.
Podczas porwania nie doszło do strzelaniny. Jak twierdzą świadkowie zdarzenia, napastnicy odnosili się do premiera z szacunkiem i "nie sprawiali problemów".
Dwa lata po obaleniu dyktatury Muammara Kaddafiego niestabilne władze libijskie zmagają się z islamskimi partyzantami, którzy kontrolują część kraju.
W ubiegłym tygodniu amerykańskie wojsko zatrzymało w Trypolisie jednego z czołowych terrorystów al-Kaidy, podejrzewanego o atak na konsulat USA w Benghazi w 2012 roku. Porwanie premiera może być odwetem za akcję amerykańskich żołnierzy.
Dwa lata po obaleniu dyktatury Muammara Kaddafiego niestabilne władze libijskie zmagają się z islamskimi partyzantami, którzy kontrolują część kraju.
W ubiegłym tygodniu amerykańskie wojsko zatrzymało w Trypolisie jednego z czołowych terrorystów al-Kaidy, podejrzewanego o atak na konsulat USA w Benghazi w 2012 roku. Porwanie premiera może być odwetem za akcję amerykańskich żołnierzy.

Radio Szczecin