Moskiewska policja zatrzymała trzy osoby, które wrzuciły na teren polskiej ambasady race - informuje stacja TVN24, powołując się na rosyjskie media.
- Nikt z pracowników ambasady nie ucierpiał - zapewnia rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Marcin Wojciechowski. - Żadna z rac nie dosięgnęła placówki.
Trzem zatrzymanym grozi kara grzywny do 1000 rubli, czyli 30 dolarów lub piętnastodniowy areszt. Do ataku przyznała się organizacja Inna Rosja. Na jej stronie internetowej można przeczytać, że to odwet za podpalenie budki policjantów przed rosyjską ambasadą w Warszawie podczas Marszu Niepodległości 11 listopada.
Rosyjska prasa donosi, że aresztowani są członkami tej grupy. Oprócz nich policja zatrzymała też fotoreportera, który rejestrował zdarzenie.
Inna Rosja informuje, że pozostali inicjatorzy akcji uciekli. Dodaje, że na teren polskiej ambasady wrzucono race i świece dymne.
Organizacja powstała w 2006 roku. To koalicja kilku opozycyjnych ugrupowań, m.in. nielegalnej Partii Nacjonal-Bolszewickiej. Członkowie grupy mają radykalne poglądy i są znani z krytyki prezydenta Władimira Putina.
W poniedziałek podczas warszawskiego Marszu Niepodległości zorganizowanego przez środowiska narodowe doszło do burd. Ktoś podpalił budkę policjantów ochraniających rosyjską ambasadę. Na teren placówki rzucono petardy i race. Następnego dnia rosyjski resort spraw zagranicznych zażądał od Polski przeprosin.
Po zamieszkach w Warszawie policjanci zatrzymali 72 osoby. W środę zapadł pierwszy wyrok. 28-letni Mariusz Z. za znieważenie policjanta odsiedzi 3 miesiące w więzeniu. Mężczyzna ma także zapłacić 1000 zł nawiązki na rzecz policjanta.
Materiał: TVN24/x-news
Trzem zatrzymanym grozi kara grzywny do 1000 rubli, czyli 30 dolarów lub piętnastodniowy areszt. Do ataku przyznała się organizacja Inna Rosja. Na jej stronie internetowej można przeczytać, że to odwet za podpalenie budki policjantów przed rosyjską ambasadą w Warszawie podczas Marszu Niepodległości 11 listopada.
Rosyjska prasa donosi, że aresztowani są członkami tej grupy. Oprócz nich policja zatrzymała też fotoreportera, który rejestrował zdarzenie.
Inna Rosja informuje, że pozostali inicjatorzy akcji uciekli. Dodaje, że na teren polskiej ambasady wrzucono race i świece dymne.
Organizacja powstała w 2006 roku. To koalicja kilku opozycyjnych ugrupowań, m.in. nielegalnej Partii Nacjonal-Bolszewickiej. Członkowie grupy mają radykalne poglądy i są znani z krytyki prezydenta Władimira Putina.
W poniedziałek podczas warszawskiego Marszu Niepodległości zorganizowanego przez środowiska narodowe doszło do burd. Ktoś podpalił budkę policjantów ochraniających rosyjską ambasadę. Na teren placówki rzucono petardy i race. Następnego dnia rosyjski resort spraw zagranicznych zażądał od Polski przeprosin.
Po zamieszkach w Warszawie policjanci zatrzymali 72 osoby. W środę zapadł pierwszy wyrok. 28-letni Mariusz Z. za znieważenie policjanta odsiedzi 3 miesiące w więzeniu. Mężczyzna ma także zapłacić 1000 zł nawiązki na rzecz policjanta.
Materiał: TVN24/x-news

Radio Szczecin