Tomasz Dziemianczuk zwolniony z rosyjskiego aresztu. Organizacja Greenpeace wpłaciła za niego kaucję w wysokości ok. 200 tys. złotych.
Polski działacz Greenpeace, pracownik Uniwersytetu Gdańskiego, zamieszka teraz w polskim konsulacie w Sankt Petersburgu. Tam będzie czekał na dalszy rozwój rosyjskiego śledztwa.
Dziemianczuk trafił do aresztu we wrześniu po akcji, którą ekolodzy zorganizowali na Morzu Barentsa. Z pokładu statku usiłowali dostać się na należącą do koncernu paliwowego Gazprom platformę wiertniczą. W ten sposób chcieli zaprotestować przeciwko wydobywaniu ropy naftowej w Arktyce.
Rosjanie zatrzymali wtedy 30 aktywistów Greenpeace. Początkowo komitet śledczy postawił im zarzut piractwa, za co grozi od 10 do 15 lat pozbawienia wolności w kolonii karnej. Pod koniec października sąd zmienił kwalifikację czynu z "piractwa" na "chuligaństwo". Oznacza to złagodzenie zarzutów - chuligaństwo jest zagrożone karą do 7 lat łagru. Materiał: TVN24/x-news
Dziemianczuk trafił do aresztu we wrześniu po akcji, którą ekolodzy zorganizowali na Morzu Barentsa. Z pokładu statku usiłowali dostać się na należącą do koncernu paliwowego Gazprom platformę wiertniczą. W ten sposób chcieli zaprotestować przeciwko wydobywaniu ropy naftowej w Arktyce.
Rosjanie zatrzymali wtedy 30 aktywistów Greenpeace. Początkowo komitet śledczy postawił im zarzut piractwa, za co grozi od 10 do 15 lat pozbawienia wolności w kolonii karnej. Pod koniec października sąd zmienił kwalifikację czynu z "piractwa" na "chuligaństwo". Oznacza to złagodzenie zarzutów - chuligaństwo jest zagrożone karą do 7 lat łagru. Materiał: TVN24/x-news

Radio Szczecin