Bilans ofiar katastrofy w Rydze zwiększył się do 52 osób. To dane na sobotni poranek. W czwartek wieczorem w stolicy Łotwy runął dach supermarketu. Pracownicy budowali na nim plac zabaw z ogrodem.
- Prawdopodobnie materiały budowlane były składowane w nieodpowiednim miejscu. Zamiast nad kolumnami, leżały pomiędzy nimi i to mogło doprowadzić do zawalania się dachu - tak o możliwych przyczynach wypadku mówił Nils Uszakovs, burmistrz Rygi.
Jak dodał burmistrz, wiele osób nie zareagowało na sygnał alarmowy w momencie katastrofy, dlatego liczba ofiar jest tak duża. Dochodzenie w sprawie tragedii prowadzi łotewska policja.
Akcja ratunkowa na miejscu tragedii trwa bez przerwy dzień i noc. Pod gruzami wciąż może znajdować się kilkadziesiąt osób, najprawdopodobniej już nie żyją.
Jak powiedział w rozmowie z TVN24 konsul RP w Rydze, Janusz Dawidowicz, wśród ofiar nie ma Polaków.
Dach supermarketu zawalił się w czwartek o godz. 18, kiedy w budynku znajdowało się wiele osób. Już po przybyciu strażaków nastąpił kolejny zawał, który utrudnił akcję ratunkową. Zginęło trzech strażaków.
Na Łotwie od piątku obowiązuje 3-dniowa żałoba narodowa.
DE RTL TV/x-news
Materiał z piątku 22. listopada
TVN24/x-news
Jak dodał burmistrz, wiele osób nie zareagowało na sygnał alarmowy w momencie katastrofy, dlatego liczba ofiar jest tak duża. Dochodzenie w sprawie tragedii prowadzi łotewska policja.
Akcja ratunkowa na miejscu tragedii trwa bez przerwy dzień i noc. Pod gruzami wciąż może znajdować się kilkadziesiąt osób, najprawdopodobniej już nie żyją.
Jak powiedział w rozmowie z TVN24 konsul RP w Rydze, Janusz Dawidowicz, wśród ofiar nie ma Polaków.
Dach supermarketu zawalił się w czwartek o godz. 18, kiedy w budynku znajdowało się wiele osób. Już po przybyciu strażaków nastąpił kolejny zawał, który utrudnił akcję ratunkową. Zginęło trzech strażaków.
Na Łotwie od piątku obowiązuje 3-dniowa żałoba narodowa.
DE RTL TV/x-news
Materiał z piątku 22. listopada
TVN24/x-news

Radio Szczecin