Nie będzie śledztwa w sprawie afery taśmowej w dolnośląskiej Platformie - informuje Polska Agencja Prasowa.
Śledczy po przesłuchaniu nagrań, które w październiku ujawnił tygodnik Newsweek uznali, że nie ma w nich dowodów na oferowanie korzyści w zamian za oddanie głosu na Jacka Protasiewicza w wyborach na przewodniczącego partii w regionie.
Na nagraniu słychać, jak działacze PO przekonują swoich kolegów partyjnych, że dzięki zagłosowaniu na Protasiewicza mogą m.in. otrzymać posady w radach nadzorczych spółek należących do KGHM-u, czy lepsze miejsca na listach wyborczych.
Prokuratorzy przesłuchali także wszystkie osoby, które słychać w nagraniu. Żadna z nich nie przyznała się do winy.
Na nagraniu słychać, jak działacze PO przekonują swoich kolegów partyjnych, że dzięki zagłosowaniu na Protasiewicza mogą m.in. otrzymać posady w radach nadzorczych spółek należących do KGHM-u, czy lepsze miejsca na listach wyborczych.
Prokuratorzy przesłuchali także wszystkie osoby, które słychać w nagraniu. Żadna z nich nie przyznała się do winy.

Radio Szczecin