Niemiecka policja brutalnie pobiła dwóch Polaków, przez pomyłkę.
Funkcjonariusze prowadzili akcję przeciwko fałszerzom pieniędzy - przypadkowo ucierpieli w niej Polacy.
Mężczyźni, późnym wieczorem, zatrzymali się na jednej ze stacji benzynowych przy autostradzie pod Berlinem.
- W trakcie tankowania wybiegło ponad 20 uzbrojonych i zamaskowanych mężczyzn - opowiada jeden z poszkodowanych. - Nie było żadnych oznaczeń policji, żadnych aut z kogutami. Na początku pomyślałem, że to rabunek. Zaczęli kopać po twarzy, założyli czarną opaskę na twarz.
Polacy w kajdankach trafili do aresztu. Po przesłuchaniu zwolniono ich do domu. Obydwaj trafili do szpitala w Poznaniu.
- Jeden z nich nadal tam przebywa - mówi Agnieszka Libner, pracodawca mężczyzn. - Pracownicy są w strasznym stanie. Są skatowani, mają bardzo poważne obrażenia. Zamierzamy złożyć zawiadomienie do prokuratury.
Firma będzie też domagać się odszkodowania za zniszczenie zajętego przez policję sprzętu.
TVN24/x-news
Mężczyźni, późnym wieczorem, zatrzymali się na jednej ze stacji benzynowych przy autostradzie pod Berlinem.
- W trakcie tankowania wybiegło ponad 20 uzbrojonych i zamaskowanych mężczyzn - opowiada jeden z poszkodowanych. - Nie było żadnych oznaczeń policji, żadnych aut z kogutami. Na początku pomyślałem, że to rabunek. Zaczęli kopać po twarzy, założyli czarną opaskę na twarz.
Polacy w kajdankach trafili do aresztu. Po przesłuchaniu zwolniono ich do domu. Obydwaj trafili do szpitala w Poznaniu.
- Jeden z nich nadal tam przebywa - mówi Agnieszka Libner, pracodawca mężczyzn. - Pracownicy są w strasznym stanie. Są skatowani, mają bardzo poważne obrażenia. Zamierzamy złożyć zawiadomienie do prokuratury.
Firma będzie też domagać się odszkodowania za zniszczenie zajętego przez policję sprzętu.
TVN24/x-news

Radio Szczecin