Bardzo bronili się przed zatrzymaniem - tak niemiecka policja komentuje brutalne aresztowanie dwójki Polaków na jednej z podberlińskich stacji benzynowych.
Berlińska policja przyznała się do pobicia i niesłusznego zatrzymania dwóch polskich inżynierów. W rozmowie z naszą reporterką funkcjonariusze tłumaczą, jak doszło do całej sytuacji.
W ubiegłym tygodniu dwaj polscy inżynierowie zostali napadnięci przez grupę zamaskowanych mężczyzn - okazało się, że to niemieccy policjanci, prowadzący akcję przeciwko fałszerzom pieniędzy.
Na pytanie dlaczego Polacy zostali zatrzymani na stacji benzynowej, rzecznik berlińskiej policji Stefan Redlich odpowiada.
- Po pierwsze dlatego, że rozmawiali z podejrzanymi o fałszowanie pieniędzy i wspólnie z nimi opuścili parking oraz dlatego, że na siłę próbowali uciekać. Wjechali w policyjny samochód - mówi Redlich.
Stefan Redlich dodaje, że policjanci wybili szyby w samochodzie należącym do Polaków, by ich stamtąd wyciągnąć. Wtedy doszło do szarpaniny i pobicia polskich inżynierów.
- Koledzy poinformowali mnie, że Polacy bardzo bronili się przed zatrzymaniem. Wtedy policja używa siły i bije osobę, aż ta przestanie się bronić. Kładzie ją na ziemi, skuwa w kajdanki, ale jeśli osoba się broni, wtedy jest bita i w taki sposób doszło do zranienia Polaków - dodaje Redlich.
Po przesłuchaniu mężczyźni zostali zwolnieni i trafili do szpitala.
Redlich dodaje, że policja nie ma sobie nic do zarzucenia, na razie trwa wyjaśnianie okoliczności wydarzenia. Z ewentualnymi przeprosinami policja poczeka do czasu wyjaśnienia sprawy.
Pobici Polacy i firma, dla której pracują zapowiadają, że będą domagać się odszkodowań. Polska ambasada w Berlinie żąda wyjaśnień.
W ubiegłym tygodniu dwaj polscy inżynierowie zostali napadnięci przez grupę zamaskowanych mężczyzn - okazało się, że to niemieccy policjanci, prowadzący akcję przeciwko fałszerzom pieniędzy.
Na pytanie dlaczego Polacy zostali zatrzymani na stacji benzynowej, rzecznik berlińskiej policji Stefan Redlich odpowiada.
- Po pierwsze dlatego, że rozmawiali z podejrzanymi o fałszowanie pieniędzy i wspólnie z nimi opuścili parking oraz dlatego, że na siłę próbowali uciekać. Wjechali w policyjny samochód - mówi Redlich.
Stefan Redlich dodaje, że policjanci wybili szyby w samochodzie należącym do Polaków, by ich stamtąd wyciągnąć. Wtedy doszło do szarpaniny i pobicia polskich inżynierów.
- Koledzy poinformowali mnie, że Polacy bardzo bronili się przed zatrzymaniem. Wtedy policja używa siły i bije osobę, aż ta przestanie się bronić. Kładzie ją na ziemi, skuwa w kajdanki, ale jeśli osoba się broni, wtedy jest bita i w taki sposób doszło do zranienia Polaków - dodaje Redlich.
Po przesłuchaniu mężczyźni zostali zwolnieni i trafili do szpitala.
Redlich dodaje, że policja nie ma sobie nic do zarzucenia, na razie trwa wyjaśnianie okoliczności wydarzenia. Z ewentualnymi przeprosinami policja poczeka do czasu wyjaśnienia sprawy.
Pobici Polacy i firma, dla której pracują zapowiadają, że będą domagać się odszkodowań. Polska ambasada w Berlinie żąda wyjaśnień.

Radio Szczecin