Pacjentka szpitala we Włocławku w ósmym miesiącu straciła bliźniaczą ciążę - podaje tvn24.
Według ojca dzieci, w szpitalu doszło do zaniedbań, które doprowadziły do śmierci nienarodzonych bliźniąt. Mąż pacjentki nie może uwierzyć w to, co się stało. - Pytam lekarza, to powie mi dwa słowa i wychodzi. Nie ma żadnego kontaktu, a ja chcę się dowiedzieć, jak to się stało, że oni dopuścili do tego - mówi mąż kobiety.
Ordynator ginekologii twierdzi, że szpital właściwie zajął się pacjentką i nie ma sobie nic do zarzucenia.
Jak informują Polskie Radio i TVP Info, będzie śledztwo w sprawie utraty bliźniaczej ciąży.
W związku ze śmiercią bliźniąt w szpitalu we Włocławku Ministerstwo Zdrowia zleciło skontrolowanie placówki. Minister Bartosz Arłukowicz poinformował na Twitterze, że sprawą zajmą się m.in. konsultanci: krajowy i wojewódzki do spraw ginekologii, a także Narodowy Fundusz Zdrowia.
Rano do szpitala we Włocławku wkroczył prokurator. Zabezpieczana jest dokumentacja lekarska - powiedział w tvn24 Piotr Stawicki, szef prokuratury rejonowej we Włocławku. Wyjaśnił, że w takich przypadkach prokurator działa z urzędu. - Rodzice są w takim szoku, że nie będziemy ich narażać w tym momencie - podkreślił i dodał, że zostaną przesłuchani w późniejszym terminie.
Planowana jest też sekcja zwłok zmarłych bliźniąt.
TVN24/x-news

Radio Szczecin