David Cameron zwycięzcą wyborów w Wielkiej Brytanii. Jego partia zdobyła
absolutną większość w parlamencie - 329 na 650 mandatów, co pozwoli jej
samodzielnie rządzić Wyspami przez kolejne pięć lat.
absolutną większość w parlamencie - 329 na 650 mandatów, co pozwoli jej
samodzielnie rządzić Wyspami przez kolejne pięć lat.
Z kolei po porażce w głosowaniu, do dymisji podali się liderzy dwóch opozycyjnych ugrupowań.
Tegoroczne wybory parlamentarne to wielkie zwycięstwo rządzących krajem konserwatystów i ogromna porażka innych partii, ale też ośrodków sondażowych. Słupki z ich badań zupełnie rozminęły się z rzeczywistymi wynikami wyborów. Firmy wskazywały, że żadna z partii nie zdobędzie zdecydowanej większości. W wielu sondażach przegrana Partia Pracy i zwycięska Konserwatywna szły "łeb w łeb".
Tymczasem ugrupowanie dotychczasowego premiera Davida Camerona do utworzenia rządu nie będzie potrzebować koalicjanta - tak jak było to konieczne w minionej kadencji. Po przegranych wyborach, z kierowania swoimi partiami zrezygnowali szef laburzystów Ed Miliband i kierujący UKiP-em Nigel Farage. Ugrupowanie tego drugiego zdobyło zaledwie jeden mandat w parlamencie. On sam nie uzyskał wystarczającego poparcia wyborców.
Czym David Cameron przekonał Brytyjczyków, by oddali głos na jego partię? Konserwatyści obiecują m.in. referendum w sprawie wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej, ograniczenie praw imigrantów m.in. do zasiłków i utrzymanie podatków na tej samej wysokości w najbliższej kadencji.
Frekwencja w czwartkowych wyborach na Wyspach wyniosła ponad 66 procent.
Tegoroczne wybory parlamentarne to wielkie zwycięstwo rządzących krajem konserwatystów i ogromna porażka innych partii, ale też ośrodków sondażowych. Słupki z ich badań zupełnie rozminęły się z rzeczywistymi wynikami wyborów. Firmy wskazywały, że żadna z partii nie zdobędzie zdecydowanej większości. W wielu sondażach przegrana Partia Pracy i zwycięska Konserwatywna szły "łeb w łeb".
Tymczasem ugrupowanie dotychczasowego premiera Davida Camerona do utworzenia rządu nie będzie potrzebować koalicjanta - tak jak było to konieczne w minionej kadencji. Po przegranych wyborach, z kierowania swoimi partiami zrezygnowali szef laburzystów Ed Miliband i kierujący UKiP-em Nigel Farage. Ugrupowanie tego drugiego zdobyło zaledwie jeden mandat w parlamencie. On sam nie uzyskał wystarczającego poparcia wyborców.
Czym David Cameron przekonał Brytyjczyków, by oddali głos na jego partię? Konserwatyści obiecują m.in. referendum w sprawie wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej, ograniczenie praw imigrantów m.in. do zasiłków i utrzymanie podatków na tej samej wysokości w najbliższej kadencji.
Frekwencja w czwartkowych wyborach na Wyspach wyniosła ponad 66 procent.

Radio Szczecin