Wizyta niemieckiej kanclerz Angeli Merkel w Moskwie miała charakter kurtuazyjny, ale ma ogromne znaczenie dla polityki europejskiej - ocenia szczeciński politolog, profesor Andrzej Furier. Jego zdaniem spotkanie na szczycie było sygnałem dla Stanów Zjednoczonych.
Zdaniem naukowca, rozmowy na szczycie mogą pomóc w odbudowaniu poprawnych relacji na linii Bruksela - Moskwa, ale nie zakończą konfliktu na wschodzie Ukrainy.
- To miało pokazać światu, ale głównie Stanom Zjednoczonym, że w kwestiach Ukrainy,
pozycji Niemiec i Rosji w Europie nikt obcy - w domyśle Stany Zjednoczone - nie będzie decydował, bo my sami potrafimy sobie tutaj sprawy układać - wyjaśnia Furier.
Podczas spotkania w Moskwie Władimir Putin przypomniał w obecności niemieckiej kanclerz pakt Ribbentrop - Mołotow, jako przykład współpracy niemiecko - rosyjskiej - dodajmy, że był to tajny protokół na podstawie którego Rosjanie uderzyli na Polskę 17. września 1939 roku.
Kanclerz Niemiec stanowczo zaprzeczyła - jak powiedziała, pakt Ribbentrop - Mołotow nie był przykładem współpracy, ale spiskiem.
- To miało pokazać światu, ale głównie Stanom Zjednoczonym, że w kwestiach Ukrainy,
pozycji Niemiec i Rosji w Europie nikt obcy - w domyśle Stany Zjednoczone - nie będzie decydował, bo my sami potrafimy sobie tutaj sprawy układać - wyjaśnia Furier.
Podczas spotkania w Moskwie Władimir Putin przypomniał w obecności niemieckiej kanclerz pakt Ribbentrop - Mołotow, jako przykład współpracy niemiecko - rosyjskiej - dodajmy, że był to tajny protokół na podstawie którego Rosjanie uderzyli na Polskę 17. września 1939 roku.
Kanclerz Niemiec stanowczo zaprzeczyła - jak powiedziała, pakt Ribbentrop - Mołotow nie był przykładem współpracy, ale spiskiem.

Radio Szczecin