95 to najnowsza liczba ofiar podwójnego zamachu w stolicy Turcji - Ankarze. Światowe agencje donoszą też o 246 rannych osobach przebywających w szpitalach. Wiele z nich jest na oddziałach intensywnej terapii, a to oznacza, że bilans tragedii może być większy.
Dwie bomby wybuchły tam około 9 rano, kiedy do pokojowej demonstracji szykowali się prokurdyjscy działacze. 200 osób jest rannych, premier Turcji ogłosił trzydniową żałobę narodową.
Agencja AFP podała, że ok. 10 tys. osób, przekonanych, że za zamachem stał rząd,
przeszło w sobotę ulicami Stambułu. "Znamy zabójców" - głosił transparent, który nieśli protestujący.
Wykrzykiwali hasła przeciwko islamistyczno-konserwatywnemu prezydentowi Recep Tayyip Erdoğanowi i Partii Sprawiedliwości i Rozwoju, która od 13 lat jest u władzy.
Żadna organizacja nie przyznała się do zamachu. Policja wciąż pracuje nad ustaleniem sprawców.
W sobotę wielu mieszkańców Ankary skarżyło się, że po ataku nie mają dostępu do Twittera i innych mediów społecznościowych. Nie jest jasne, czy władze zablokowały dostęp do tych stron. Cihan News Agency/x-news
Agencja AFP podała, że ok. 10 tys. osób, przekonanych, że za zamachem stał rząd,
przeszło w sobotę ulicami Stambułu. "Znamy zabójców" - głosił transparent, który nieśli protestujący.
Wykrzykiwali hasła przeciwko islamistyczno-konserwatywnemu prezydentowi Recep Tayyip Erdoğanowi i Partii Sprawiedliwości i Rozwoju, która od 13 lat jest u władzy.
Żadna organizacja nie przyznała się do zamachu. Policja wciąż pracuje nad ustaleniem sprawców.
W sobotę wielu mieszkańców Ankary skarżyło się, że po ataku nie mają dostępu do Twittera i innych mediów społecznościowych. Nie jest jasne, czy władze zablokowały dostęp do tych stron. Cihan News Agency/x-news

Radio Szczecin