Rezerwiści, którzy trafią do wojska, nie będą siedzieć w koszarach - deklaruje dowódca generalny rodzajów sił zbrojnych generał Mirosław Różański.
Wojsko chce umożliwić powrót do armii tych specjalistów, którzy z niej odeszli. Oddziały Obrony Terytorialnej będą brały udział w każdym ćwiczeniu przygotowanym przez dowódców brygad i dywizji.
Dotychczas główny wysiłek armii był skupiony na misjach zagranicznych. Teraz ma się to zmienić. W ubiegłym roku armia przygotowywała się do obrony kraju, ale także do misji w ramach NATO. W Polsce szkoliło się wtedy 16 tysięcy żołnierzy Sojuszu, było 27 międzynarodowych ćwiczeń. W tym roku będzie ich dwa razy więcej.
W planowanych na wiosnę manewrach "Anakonda" mają wziąć udział rezerwiści. Mamy ich przeszkolonych 10 tysięcy. W tym roku po raz pierwszy powołano batalion Obrony Terytorialnej. Generał Mirosław Różański deklaruje, że nie będzie trzymał rezerwistów w koszarach, gdzie mają przymierzać mundury, ale trafią na poligon. Ma się też wydłużyć czas ćwiczeń, które mogą trwać nawet miesiącami. Na koniec ubiegłego roku było w Polsce 30 batalionów złożonych z żołnierzy rezerwy.
Dotychczas główny wysiłek armii był skupiony na misjach zagranicznych. Teraz ma się to zmienić. W ubiegłym roku armia przygotowywała się do obrony kraju, ale także do misji w ramach NATO. W Polsce szkoliło się wtedy 16 tysięcy żołnierzy Sojuszu, było 27 międzynarodowych ćwiczeń. W tym roku będzie ich dwa razy więcej.
W planowanych na wiosnę manewrach "Anakonda" mają wziąć udział rezerwiści. Mamy ich przeszkolonych 10 tysięcy. W tym roku po raz pierwszy powołano batalion Obrony Terytorialnej. Generał Mirosław Różański deklaruje, że nie będzie trzymał rezerwistów w koszarach, gdzie mają przymierzać mundury, ale trafią na poligon. Ma się też wydłużyć czas ćwiczeń, które mogą trwać nawet miesiącami. Na koniec ubiegłego roku było w Polsce 30 batalionów złożonych z żołnierzy rezerwy.

Radio Szczecin