Kiedyś było ich dziewięć, od kilku lat jest już tylko osiem. To się jednak może zmienić. Mowa o planetach w naszym układzie słonecznym.
Kilka dni temu astronomowie z California Institute of Technology ogłosili światu, że za orbitą eksplanety, czyli Plutona, znaleźli kolejne, duże ciało niebieskie.
Nowa planeta nie została jeszcze zaobserwowana, ale pewne anomalie w ruchu innych ciał niebieskich mogą świadczyć, że coś tam faktycznie może być - mówi Karol Wójcicki, astronom z Centrum Nauki Kopernik w Warszawie.
- Teraz pozostaje tylko pytanie, czy to co zobaczyli astronomowie, może być spowodowane obecnością dziewiątej, masywnej, dużej planety, znajdującej się bardzo daleko, na krańcach Układu Słonecznego. A zaobserwowali dosyć dziwną konfigurację najodleglejszych obiektów w naszym układzie planetarnym - tłumaczy Wójcicki.
Według informacji astronomów, nowemu obiektowi, który w przyszłości może stać się planetą, jeden obrót wokół Słońca zajmuje od 10 tys. do nawet 20 tys. lat.
Nowa planeta nie została jeszcze zaobserwowana, ale pewne anomalie w ruchu innych ciał niebieskich mogą świadczyć, że coś tam faktycznie może być - mówi Karol Wójcicki, astronom z Centrum Nauki Kopernik w Warszawie.
- Teraz pozostaje tylko pytanie, czy to co zobaczyli astronomowie, może być spowodowane obecnością dziewiątej, masywnej, dużej planety, znajdującej się bardzo daleko, na krańcach Układu Słonecznego. A zaobserwowali dosyć dziwną konfigurację najodleglejszych obiektów w naszym układzie planetarnym - tłumaczy Wójcicki.
Według informacji astronomów, nowemu obiektowi, który w przyszłości może stać się planetą, jeden obrót wokół Słońca zajmuje od 10 tys. do nawet 20 tys. lat.

Radio Szczecin