Egipskie służby znają już tożsamość mężczyzny, który porwał samolot lecący z Aleksandrii do Kairu. Jak podaje agencja Reutera, to profesor weterynarii na aleksandryjskim uniwersytecie. Powodem porwania maszyny wraz z ok. 60 pasażerami miał być zawód miłosny.
Świadkowie twierdzą, że mężczyzna - profesor Ibrahim Samaha - rzucił przez okno na płytę lotniska list w języku arabskim i kazał dostarczyć go swojej byłej żonie, która jest Cypryjką. Kobieta jest w drodze na lotnisko, by negocjować z byłym mężem.
Jak donoszą zagraniczne agencje, mężczyzna ma na sobie pas z ładunkiem wybuchowym, ale wypuścił większość pasażerów. Kazał jednak zostać w maszynie załodze i kilkunastu innym osobom. Jego żądania to w tej chwili: tłumacz z arabskiego i azyl polityczny na Cyprze.
W samolocie, oprócz Egipcjan, było 21 cudzoziemców, w tym ośmiu obywateli Stanów Zjednoczonych, czterech Wielkiej Brytanii, czterech Holandii, dwóch Belgów, Francuz, Włoch i Syryjczyk - poinformowały władze egipskie.
Materiał: ENEX/x-news

Radio Szczecin