Ok. 200 Ormian protestowało w Berlinie przeciw konfliktowi pomiędzy Armenią a Azerbejdżanem. To właśnie prezydent tego drugiego kraju jest według protestujących odpowiedzialny za wznowienie walk. Tydzień temu w rejonie Górskiego Karabachu został złamany ponad 20-letni rozejm między krajami. W pikiecie w stolicy Niemiec uczestniczyli też szczecinianie.
Protestujący zebrali się przed niemieckim Urzędem do spraw Zagranicznych. Domagali się międzynarodowej pomocy przeciw - jak uważają - agresji ze strony Azerbejdżanu.
Był wśród nich Albert Najaryan, Ormianin od 19 lat mieszkający w Szczecinie. - Jesteśmy bezbronni, z żadnej strony nie mamy pomocy. Kraj jest biedny, agresja ze strony Azerbejdżanu rośnie z dnia na dzień - mówi Albert.
Konflikt o Górski Karabach trwa od końca lat 80. Choć od 1994 roku Armenię i Azerbejdżan obowiązuje rozejm, co jakiś czas dochodzi do ataków z obu stron. Ostatnie walki w tym rejonie rozpoczęły się pod koniec ubiegłego tygodnia.
We wtorek Armenia i Azerbejdżan zawarły porozumienie o zawieszeniu broni. Mimo tego, w czwartek pojawiły się doniesienia o wznowieniu ataków.
Był wśród nich Albert Najaryan, Ormianin od 19 lat mieszkający w Szczecinie. - Jesteśmy bezbronni, z żadnej strony nie mamy pomocy. Kraj jest biedny, agresja ze strony Azerbejdżanu rośnie z dnia na dzień - mówi Albert.
Konflikt o Górski Karabach trwa od końca lat 80. Choć od 1994 roku Armenię i Azerbejdżan obowiązuje rozejm, co jakiś czas dochodzi do ataków z obu stron. Ostatnie walki w tym rejonie rozpoczęły się pod koniec ubiegłego tygodnia.
We wtorek Armenia i Azerbejdżan zawarły porozumienie o zawieszeniu broni. Mimo tego, w czwartek pojawiły się doniesienia o wznowieniu ataków.

Radio Szczecin