W rządzącej koalicji w Niemczech wybuchł spór o żarty z tureckiego prezydenta. Angela Merkel zgodziła się na śledztwo w sprawie satyryka, który miał znieważyć Erdogana. Decyzja spotkała się z ostrą krytyką organizacji pozarządowych i polityków koalicji.
Satyryk Jan Böhmermann na antenie publicznej telewizji wygłosił wiersz wyszydzający tureckiego prezydenta. Erdogan nie ukrywał, że zależy mu na ukaraniu satyryka. W końcu kanclerz Niemiec mu uległa i zezwoliła na śledztwo.
- Karanie za żarty mija się z regułami demokracji - powiedział szef koalicyjnej partii SPD.
Część komentatorów uważa, że decyzja Merkel, która wcześniej broniła satyryka, jest motywowana politycznie. Kanclerz Niemiec zależy na porozumieniu z Turcją w sprawie polityki wobec uchodźców.
- Karanie za żarty mija się z regułami demokracji - powiedział szef koalicyjnej partii SPD.
Część komentatorów uważa, że decyzja Merkel, która wcześniej broniła satyryka, jest motywowana politycznie. Kanclerz Niemiec zależy na porozumieniu z Turcją w sprawie polityki wobec uchodźców.

Radio Szczecin