Tak tragiczny bilans władze podały na ostatniej konferencji prasowej, ale wszystko wskazuje na to, że liczba zabitych może wzrosnąć. Rannych jest 53, wielu w bardzo ciężkim stanie, kilku w krytycznym. To najtragiczniejsza masowa strzelanina w historii Stanów Zjednoczonych.
Władze zidentyfikowały sprawcę strzelaniny. To 29-letni obywatel amerykański pochodzenia afgańskiego Omar Mateen. Zamachowiec był człowiekiem Państwa Islamskiego. Organizacja terrorystyczna przyznała się do ataku - takie informacje podała powiązana z ISIS agencja informacyjna AL-Amak.
To był dobrze zorganizowany atak - podkreślał szef miejscowej policji John Mina. Służby te tragiczne zdarzenia nazwały aktem terroryzmu wewnętrznego. Przedstawiciele podkreślili, że atak był dokładnie przygotowany, a sprawca miał przy sobie broń szturmową oraz pistolety i materiał wybuchowy, który przyczepił do ciała. Z jego rąk odbito 30 zakładników, którzy byli przetrzymywani w klubie. Mateen zginął w wyniku wymiany ognia z policją.
- Cały czas dowiadujmy się o nowych faktach. To jest otwarte śledztwo. Nie znamy dokładnych motywacji mordercy. FBI słusznie sklasyfikowało tę masakrę jako akt terrorystyczny. Musimy wyjaśnić, jakie inspiracje i jakie powiązania miał ten morderca z organizacjami terrorystycznymi. Jasne jest jednak, że człowiek ten był przepełniony nienawiścią – mówił w specjalnym przemówieniu Barack Obama.
Ojciec zamachowca powiedział, że jego syn najprawdopodobniej dopuścił się tak haniebnego czynu ze względu na nienawiść do homoseksualistów. Omar Mateen sprawdzany był pod względem przynależności do siatki terrorystycznej, ale dwukrotnie nie znaleziono na to dowodu. Przed masakrą zadzwonił on ponoć pod numer alarmowy i deklarował wierność ISIS. W Orlando ustawiały się długie kolejki ludzi, którzy chcieli poszkodowanym oddać krew. Rozpoczęła się także identyfikacja ofiar strzelaniny.
Pierwsze doniesienia z Orlando - mówiły, że zginęło ok. 20 osób. Bilans urósł w ostatnich godzinach.

Radio Szczecin