Huragan Irma uderzył w wybrzeża Florydy. Według synoptyków, wiatr ma osiągnąć prędkość 215-stu kilometrów na godzinę, mogą pojawić się również tornada. Huragan, który przeszedł przez Karaiby, uwięził na wyspie Saint Martin małżeństwo z Polski.
Tomasz i Sylwia Wierzchowscy znaleźli schronienie w hotelu i bezskutecznie walczą o powrót do kraju. Huragan uderzył w wyspę w środę, para spędziła wówczas 24 godziny w hotelowej łazience - wspomina Tomasz Wierzchowski w rozmowie z Polskim Radiem.
- Huragan uderzył ok. godz. 4.30 rano. W życiu czegoś takiego nie przeżyłem, to tak, jakby pracował nad nami helikopter na wysokości dwóch metrów. Później przychodzi tzw. oko huraganu, to powoduje, że nastaje względna, półgodzinna cisza. Wyszliśmy z pokoju i zobaczyliśmy, że w hotelu woda dochodziła do drugiego piętra. Stwierdziliśmy, że pójdziemy do łazienki - relacjonuje Tomasz Wierzchowski.
Polacy spędzili w łazience jeszcze kilka godzin. Gdy wyszli na zewnątrz, zobaczyli, że okoliczne budynki są całkowicie zniszczone. Według miejscowych informacji, w czasie uderzenia huraganu wiatr osiągnął prędkość 340 kilometrów na godzinę.
- Huragan uderzył ok. godz. 4.30 rano. W życiu czegoś takiego nie przeżyłem, to tak, jakby pracował nad nami helikopter na wysokości dwóch metrów. Później przychodzi tzw. oko huraganu, to powoduje, że nastaje względna, półgodzinna cisza. Wyszliśmy z pokoju i zobaczyliśmy, że w hotelu woda dochodziła do drugiego piętra. Stwierdziliśmy, że pójdziemy do łazienki - relacjonuje Tomasz Wierzchowski.
Polacy spędzili w łazience jeszcze kilka godzin. Gdy wyszli na zewnątrz, zobaczyli, że okoliczne budynki są całkowicie zniszczone. Według miejscowych informacji, w czasie uderzenia huraganu wiatr osiągnął prędkość 340 kilometrów na godzinę.

Radio Szczecin