Trwa walka o życie 8-letniego Kamila, który z ciężkimi poparzeniami i złamaniami trafił na początku tygodnia do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka.
27-letni ojczym ośmiolatka, Dawid B., jest podejrzany m.in. o usiłowanie zabójstwa dziecka. Mężczyzna miał polewać dziecko wrzątkiem i umieszczać je na rozgrzanym piecu, a wcześniej brutalnie bić i przypalać papierosami.
Na ten moment Kamil jest w stanie bardzo ciężkim, ale stabilnym. Jak podkreśla rzecznik katowickiej lecznicy Wojciech Gomółka, z powodu rozległych, sięgających 25 proc. powierzchni ciała oparzeń, chłopiec jest cały czas utrzymywany w śpiączce farmakologicznej.
- To właśnie te rany oparzeniowe, które mogą wywołać śmiertelnie groźną chorobę oparzeniową, są obecnie największym zagrożeniem dla życia chłopczyka - mówi Gomółka.
W czwartek lekarze z powodzeniem przeprowadzili drugi z serii kilku zabiegów operacyjnych związanych właśnie z poparzeniami. Niestety w sieci pojawiły się już próby wykorzystania cierpienia tego młodego człowieka. Lekarze i policja przestrzegają przed niezweryfikowanymi zbiórkami pieniędzy.
Na ten moment Kamil jest w stanie bardzo ciężkim, ale stabilnym. Jak podkreśla rzecznik katowickiej lecznicy Wojciech Gomółka, z powodu rozległych, sięgających 25 proc. powierzchni ciała oparzeń, chłopiec jest cały czas utrzymywany w śpiączce farmakologicznej.
- To właśnie te rany oparzeniowe, które mogą wywołać śmiertelnie groźną chorobę oparzeniową, są obecnie największym zagrożeniem dla życia chłopczyka - mówi Gomółka.
W czwartek lekarze z powodzeniem przeprowadzili drugi z serii kilku zabiegów operacyjnych związanych właśnie z poparzeniami. Niestety w sieci pojawiły się już próby wykorzystania cierpienia tego młodego człowieka. Lekarze i policja przestrzegają przed niezweryfikowanymi zbiórkami pieniędzy.

Radio Szczecin
