Samolotu na lotnisku w Amsterdamie nie porwali terroryści. Okazało się, że przyczyną zamieszania była awaria łączności.
Samolot, który w środę po locie z hiszpańskiej Malagi wylądował na lotnisku Schiphol najpierw otoczył policyjny kordon. W jego stronę leciały już także wojskowe myśliwce. Powód? Według holenderskiej żandarmerii wojskowej, na pokładzie Airbusa mógł być porywacz.
Informacje te zdementowały linie lotnicze, które są właścicielem samolotu. Ich przedstawiciele tłumaczą, że przyczyną zamieszania był brak łączności radiowej z pilotem maszyny. Ponadto samolot rozpoczął lądowanie w nietypowy dla tego lotniska sposób.
To już drugie kłopoty, z którymi tego dnia holenderski port musiał się zmierzyć. Wcześniej media informowały, że część lotniska została zamknięta z powodu odkrycia niewybuchu z czasów II Wojny Światowej.
Informacje te zdementowały linie lotnicze, które są właścicielem samolotu. Ich przedstawiciele tłumaczą, że przyczyną zamieszania był brak łączności radiowej z pilotem maszyny. Ponadto samolot rozpoczął lądowanie w nietypowy dla tego lotniska sposób.
To już drugie kłopoty, z którymi tego dnia holenderski port musiał się zmierzyć. Wcześniej media informowały, że część lotniska została zamknięta z powodu odkrycia niewybuchu z czasów II Wojny Światowej.

Radio Szczecin