W bazie w południowym Afganistanie, którą w piątek zaatakowali talibowie, służy książę Harry - wnuk brytyjskiej królowej Elżbiety. Jego życie nie było zagrożone - poinformował w nocy rzecznik NATO.
Wcześniej źródła w Waszyngtonie podały, że w czasie ataku talibów na NATO-wską bazę wojskową Camp Bastion zginęło co najmniej dwóch amerykańskich marines. Są ranni, choć ich liczby i narodowości nie ujawniono.
W Camp Bastion, oprócz Amerykanów i Brytyjczyków, służą jeszcze Duńczycy i Estończycy.
Wnuk brytyjskiej królowej na terenie bazy przebywa od niedawna. Jako kapitan Wales jest tam pilotem śmigłowca bojowego Apache.
Przed kilkoma dniami afgańscy talibowie grozili, że zrobią wszystko co w ich mocy, aby zabić albo uprowadzić wnuka królowej Elżbiety II.
W Camp Bastion, oprócz Amerykanów i Brytyjczyków, służą jeszcze Duńczycy i Estończycy.
Wnuk brytyjskiej królowej na terenie bazy przebywa od niedawna. Jako kapitan Wales jest tam pilotem śmigłowca bojowego Apache.
Przed kilkoma dniami afgańscy talibowie grozili, że zrobią wszystko co w ich mocy, aby zabić albo uprowadzić wnuka królowej Elżbiety II.

Radio Szczecin