Rządowa komisja badająca kulisy awaryjnego lądowania boeinga LOT na warszawskim Okęciu rzuci cień na pilotów, w tym bohaterskiego kapitana Tadeusza Wronę - ustalił tygodnik "Wprost".
Dokument może wywołać burzę, bo znajdzie się w nim sugestia, że załoga mogła normalnie wylądować, bo był sprawny.
Boeing LOT-u wystartował z lotniska Newark po północy 1 listopada 2011 r. Po dwóch minutach pękł przewód w systemie hydraulicznym. System wysuwania podwozia przestał działać. Maszyna ma jeszcze awaryjny system otwierania podwozia, który oparty jest na oddzielnym silniku elektrycznym.
- W razie awarii systemu hydraulicznego właściwie użyty system awaryjny powoduje wysunięcie podwozia i umożliwia normalne lądowanie - powiedział rozmówca "Wprost", który współpracował z komisją przy badaniu wypadku kapitana Wrony.
Rządowa komisja szybko stanęła przed zagadnieniem: co się stało z systemem awaryjnym? Wielomiesięczne dochodzenie dało odpowiedź, że był sprawny. Największa zagadka dotyczy pytania czemu załoga z niego nie skorzystała. Prawdopodobne jest to, że winny jest bezpiecznik.
Komisja opublikuje raport w ciągu miesiąca.
Boeing LOT-u wystartował z lotniska Newark po północy 1 listopada 2011 r. Po dwóch minutach pękł przewód w systemie hydraulicznym. System wysuwania podwozia przestał działać. Maszyna ma jeszcze awaryjny system otwierania podwozia, który oparty jest na oddzielnym silniku elektrycznym.
- W razie awarii systemu hydraulicznego właściwie użyty system awaryjny powoduje wysunięcie podwozia i umożliwia normalne lądowanie - powiedział rozmówca "Wprost", który współpracował z komisją przy badaniu wypadku kapitana Wrony.
Rządowa komisja szybko stanęła przed zagadnieniem: co się stało z systemem awaryjnym? Wielomiesięczne dochodzenie dało odpowiedź, że był sprawny. Największa zagadka dotyczy pytania czemu załoga z niego nie skorzystała. Prawdopodobne jest to, że winny jest bezpiecznik.
Komisja opublikuje raport w ciągu miesiąca.

Radio Szczecin