Turecki parlament zgodził się na użycie wojska poza granicami kraju - to reakcja na syryjski atak moździerzowym na pograniczu.
Zginęło pięciu Turków, wojsko tego kraju zbombardowało cele w Syrii. Już wcześniej doradca premiera Turcji Recepa oświadczył, że jego kraj nie ma zamiaru wypowiedzieć Syrii wojny, a turecki ostrzał w reakcji na atak ze strony syryjskiej był ostrzeżeniem. Jednak turecki parlament zaaprobował użycie wojska "w razie konieczności".
Jednocześnie przedstawiciele rządu tureckiego cały czas zapewniają, że chodzi tutaj nie o wypowiedzenie wojny, a działania, "odstraszające". Na razie nie wiadomo, kto wystrzelił pociski z Syrii. Możliwe, że to siły walczące z rządem w wojnie domowej.
- Ostrzał tureckiego terytorium z Syrii to skandaliczny akt, a odpowiedź Turcji jest zrozumiała - oświadczył szef brytyjskiej dyplomacji William Hague.
Ostrzał potępiło NATO i polska dyplomacja. Rosjanie zaapelowali do Syrii, aby przyznała, że strzały były tragicznym wypadkiem.
Jednocześnie przedstawiciele rządu tureckiego cały czas zapewniają, że chodzi tutaj nie o wypowiedzenie wojny, a działania, "odstraszające". Na razie nie wiadomo, kto wystrzelił pociski z Syrii. Możliwe, że to siły walczące z rządem w wojnie domowej.
- Ostrzał tureckiego terytorium z Syrii to skandaliczny akt, a odpowiedź Turcji jest zrozumiała - oświadczył szef brytyjskiej dyplomacji William Hague.
Ostrzał potępiło NATO i polska dyplomacja. Rosjanie zaapelowali do Syrii, aby przyznała, że strzały były tragicznym wypadkiem.

Radio Szczecin