Cztery osoby zginęły, a trzy zostały ranne w strzelaninie, do której doszło w Stanach Zjednoczonych na przedmieściach Milwaukee. Nie żyje też jej sprawca. Prawdopodobnie mężczyzna sam się zastrzelił.
45-letni Radcliffe Haughton zaatakował w salonie SPA jednego z centrów handlowych. Okazało się, że mężczyzna był już wielokrotnie notowany przez policję. Jego motywy nie są znane, ale wiele wskazuje na to, że jednym z nich mógł być konflikt rodzinny.
W specjalnym oświadczeniu Biały Dom poinformował, że zbrodnia ta prawdopodobnie nie wiąże się z terroryzmem. Na miejscu zdarzenia znaleziono materiały wybuchowe domowej roboty, które rozbroiły już odpowiednie służby.
Ranni trafili do szpitala, ale ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
To już kolejna w ostatnich miesiącach strzelanina na przedmieściach Milwaukee. Do poprzedniej doszło 5 sierpnia w miejscowej świątyni. Zginęło wtedy sześć osób.
W specjalnym oświadczeniu Biały Dom poinformował, że zbrodnia ta prawdopodobnie nie wiąże się z terroryzmem. Na miejscu zdarzenia znaleziono materiały wybuchowe domowej roboty, które rozbroiły już odpowiednie służby.
Ranni trafili do szpitala, ale ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
To już kolejna w ostatnich miesiącach strzelanina na przedmieściach Milwaukee. Do poprzedniej doszło 5 sierpnia w miejscowej świątyni. Zginęło wtedy sześć osób.

Radio Szczecin