Lance Armstrong zaczyna wpadać w coraz większe tarapaty. Część darczyńców jego fundacji "Livestrong", której słynny kolarze jeszcze do niedawna przewodził, żąda zwrotu przekazanych pieniędzy.
Fundacja Armstronga, która wspiera osoby zmagające się z rakiem, zarobiła w ostatnim roku ponad sto milionów dolarów. według informacji do jakich dotarła telewizja CNN, po wybuchu skandalu dopingowego do organizacji zaczynają zgłaszać się darczyńcy. Czują się oszukani i chcą zwrotu wpłaconych datków.
- Często teraz słyszę pytanie o moje samopoczucie. Odpowiadam, że bywało lepiej, ale także i bywało gorzej - mówił kolarz, który zrezygnował ze stanowiska prezesa fundacji.
Jeżeli wszystkie oskarżenia zostaną udowodnione, to grozi mu 30 lat więzienia, grzywna i zwrot zarobionych pieniędzy zarówno tych uzyskanych za zwycięstwa, jak i przekazanych przez firmy sponsorskie.
- Często teraz słyszę pytanie o moje samopoczucie. Odpowiadam, że bywało lepiej, ale także i bywało gorzej - mówił kolarz, który zrezygnował ze stanowiska prezesa fundacji.
Jeżeli wszystkie oskarżenia zostaną udowodnione, to grozi mu 30 lat więzienia, grzywna i zwrot zarobionych pieniędzy zarówno tych uzyskanych za zwycięstwa, jak i przekazanych przez firmy sponsorskie.

Radio Szczecin