Pracę w "Rzeczpospolitej" stracili autor artykułu o śladach materiałów wybuchowych na wraku prezydenckiego tupolewa Cezary Gmyz. Z posadami pożegnał się też redaktor naczelny gazety Tomasz Wróblewski, jego zastępca Bartosz Marczuk oraz szef działu krajowego Mariusz Staniszewski.
Decyzje o zwolnieniach zapadły na poniedziałkowym zebraniu zarządu i rady nadzorczej spółki "Presspublica".
"Tekst uznajemy za nierzetelny i níenależycie udokumentowany" - stwierdził zarząd spółki w oficjalnym oświadczeniu.
Zwolnienia są konsekwencją publikacji artykułu "Trotyl na wraku tupolewa". Autor w tekście zawarł stwierdzenie, że we wraku na lotnisku Siewiernyj czujniki polskich śledczych wykryły ślady trotylu i nitrogliceryny. Tekst ukazał się w dzienniku 30 października.
Tego samego dnia doniesieniom "Rz" zaprzeczył szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie Ireneusz Szeląg.
Na doniesienia "Rzeczpospolitej" zareagował też jeden z deputowanych rosyjskiej Dumy - izby niższej parlamentu tego kraju. Franc Klincewicz złożył wniosek do tamtejszej prokuratury o zbadanie doniesień polskich mediów.
"Tekst uznajemy za nierzetelny i níenależycie udokumentowany" - stwierdził zarząd spółki w oficjalnym oświadczeniu.
Zwolnienia są konsekwencją publikacji artykułu "Trotyl na wraku tupolewa". Autor w tekście zawarł stwierdzenie, że we wraku na lotnisku Siewiernyj czujniki polskich śledczych wykryły ślady trotylu i nitrogliceryny. Tekst ukazał się w dzienniku 30 października.
Tego samego dnia doniesieniom "Rz" zaprzeczył szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie Ireneusz Szeląg.
Na doniesienia "Rzeczpospolitej" zareagował też jeden z deputowanych rosyjskiej Dumy - izby niższej parlamentu tego kraju. Franc Klincewicz złożył wniosek do tamtejszej prokuratury o zbadanie doniesień polskich mediów.

Radio Szczecin