Dziennikarze "Rz" w obronie Gmyza i Staniszewskiego. Napisali list otwarty do Grzegorza Hajdarowicza, prezesa zarządu "Presspublica". To reakcja na zwolnienie z gazety dziennikarzy za tekst "Trotyl we wraku tupolewa".
Dziennikarze wyrażają "głębokie zaniepokojenie" zaistniałą sytuacją. "Stawia ona pod znakiem zapytania sens całej naszej pracy. Dziennikarstwo to dziedzina w dużej mierze oparta na zaufaniu - do informatorów, źródeł, ale również do kierownictwa redakcji, które w sytuacji kryzysowej powinno stać po stronie dziennikarza" - piszą pracownicy gazety.
Autorzy listu podkreślają, że obowiązkiem dziennikarzy jest patrzenie władzy na ręce, kontrolowanie jej działań, zadawanie niewygodnych pytań, a także publikowanie nawet najbardziej kontrowersyjnych tekstów.
"Dlatego zasadne jest pytanie czy będzie to obecnie możliwe w Rzeczpospolitej. Obawiamy się, że dziennikarze mogą zostać pozbawieni niezbędnego wsparcia redakcji wobec ewentualnych nacisków" - oceniają sygnatariusze listu.
Autorzy listu podkreślają, że obowiązkiem dziennikarzy jest patrzenie władzy na ręce, kontrolowanie jej działań, zadawanie niewygodnych pytań, a także publikowanie nawet najbardziej kontrowersyjnych tekstów.
"Dlatego zasadne jest pytanie czy będzie to obecnie możliwe w Rzeczpospolitej. Obawiamy się, że dziennikarze mogą zostać pozbawieni niezbędnego wsparcia redakcji wobec ewentualnych nacisków" - oceniają sygnatariusze listu.

Radio Szczecin