Ministerstwo Transportu szykuje się na najgorsze. Związkowcy domagają się utrzymania dotychczasowych ulg przejazdowych lub ich rekompensat, czyli 720 zł miesięcznie. W przeciwnym razie - zastrajkują.
- Każdy chce zarabiać więcej - kwituje minister transportu Sławomir Nowak. Tymczasem, średnie wynagrodzenie na kolei to obecnie 4 tys. złotych. Dodał, że powodów do narzekań nie mogą mieć liderzy związkowi.
- Zarabiają średnio 6,5 tys. złotych. Zasiadają też w radach nadzorczych spółek PKP, więc jak to doliczymy, to zarabiają około 10 tys. zł miesięcznie, czyli mniej więcej tyle, ile ja. Ja nie narzekam na swoją pensję - stwierdził minister.
Nowak zapowiedział, że w przyszłym roku podwyżek nie będzie, bo w bieżącym, każdy pracownik PKP dostał 250 zł podwyżki.
- Zarabiają średnio 6,5 tys. złotych. Zasiadają też w radach nadzorczych spółek PKP, więc jak to doliczymy, to zarabiają około 10 tys. zł miesięcznie, czyli mniej więcej tyle, ile ja. Ja nie narzekam na swoją pensję - stwierdził minister.
Nowak zapowiedział, że w przyszłym roku podwyżek nie będzie, bo w bieżącym, każdy pracownik PKP dostał 250 zł podwyżki.

Radio Szczecin