Intensywne opady śniegu i silny wiatr paraliżują północno-wschodnie regiony USA. Z żywiołem zmagają się mieszkańcy Nowego Jorku i stanu Massachusetts. To największe od kilkudziesięciu lat opady i burze śnieżne w Stanach Zjednoczonych.
Ze względu na zagrożenie żywiołem gubernator stanu Massachusetts wstrzymał ruch na ulicach. Ten kto go złamie, musi liczyć z mandatem w wysokości 500 dolarów lub pozbawieniem wolności nawet do roku.
Kilkadziesiąt tysięcy domostw nie ma prądu, a ulice wielu miast północno- wschodnich regionów USA są zupełnie wyludnione.
Miejscami prędkość wiatru przekracza 120 kilometrów na godzinę. Według ostatnich informacji, służby odwołały 3600 lotów. Na godzinę spada ok. trzech centymetrów śniegu, ale prognozuje się, że miejscami może napadać blisko metr białego puchu.
Kilkadziesiąt tysięcy domostw nie ma prądu, a ulice wielu miast północno- wschodnich regionów USA są zupełnie wyludnione.
Miejscami prędkość wiatru przekracza 120 kilometrów na godzinę. Według ostatnich informacji, służby odwołały 3600 lotów. Na godzinę spada ok. trzech centymetrów śniegu, ale prognozuje się, że miejscami może napadać blisko metr białego puchu.

Radio Szczecin